Dzień służby w Placówce Straży Granicznej w Dołhobyczowie

801

W czwartek, 4 lutego 2016 roku byliśmy z wizyta w Nadbużańskim Oddziale Straży Granicznej. Jest to największy oddział w strukturach Straży Granicznej. Funkcjonariusze pełniący tam służbę ochraniają łącznie 467 kilometrów i 570 metrów granicy z Białorusią i Ukrainą.

Dzisiejsza wizyta ma miejsce w Placówce Straży Granicznej w Dołhobyczowie. Funkcjonariusze placówki ochraniają odcinek granicy z Ukrainą o długości 15 kilometrów i 790 metrów. Od północny, placówka graniczy z Placówką SG w Kryłowie (znak graniczny nr 820), natomiast od południa z Placówką SG w Chłopiatynie (znak graniczny nr 766).

Prawie dwa lata temu, w czerwcu 2014 roku oddano do użytku najnowocześniejsze drogowe przejście graniczne z Ukrainą o powierzchni ponad 16 hektarów Dołhobyczów – Uhrynów.  Znacznie zwiększyła się obsada etatowa, ale doszły też nowe obowiązki z zakresu kontroli ruchu granicznego. Komendant Placówki, ppłk SG Andrzej Bielecki chwali swoich podwładnych – Pomimo nowych zadań związanych z kontrolą ruchu granicznego, funkcjonariusze, którzy wcześniej wykonywali inne obowiązki służbowe szybko przyswoili wiedzę, która jest im niezbędna do odprawy granicznej. Dzisiaj jestem z nich dumny, gdyż drogowe przejście graniczne funkcjonuje bez zarzutu, a podróżni chwalą sobie odprawę graniczną w drogowym przejściu granicznym Dołhobyczów – Uhrynów. W ubiegłym roku, w ramach pilotażu otworzyliśmy ruch pieszy jako pierwsza placówka w Nadbużańskim Oddziale Straży Granicznej. Można powiedzieć, że było to dobre posunięcie, gdyż dosyć dużo podróżnych decyduje się na przekroczenie granicy pieszo, bądź rowerem. Na razie pilotaż został przedłużony do końca czerwca 2016 roku. – puentuje Bielecki.

 Kończymy wizytę u komendanta placówki i udajemy się na granicę.

Po dojeździe do miejscowości Uśmierz, leżącej przy granicy, przy znaku granicznym nr 778 spotykamy mł. chor. SG Marcina Prokopa. Chorąży patroluje odcinek granicy państwowej. Czy służba na granicy jest ciężka, pytamy funkcjonariusza ? – Dla mnie to chleb powszedni, przywykłem już do zmiennych warunków na granicy. Raz słońce, raz słota, da się wytrzymać, trochę już się przeżyło – mówi Marcin Prokop. – Służbę w Straży Granicznej rozpocząłem 1 lipca 2004 roku. Po skończeniu kursu podoficerskiego wiosną 2005 roku dostałem przydział do Dołhobyczowa. Wtedy warunki na granicy były dużo cięższe. Patrząc z perspektywy czasu, udało się zrobić dużo dobrego. Kiedyś na granicy nie było tak dobrze utrzymanego pasa ornego, podobnie było z drogą gruntową biegnącą wzdłuż granicy. Od kilku lat dzięki wspólnej pracy funkcjonariuszy i pracowników cywilnych, granica wygląda bardzo dobrze, a przede wszystkim jest na całym odcinku dobrze utrzymany pas orny i droga wzdłuż granicy. Tam, gdzie często wylewały rzeki Białka i Warężanka zostały wykonane specjalne przepusty i wybudowane mostki. – kończy chorąży Prokop.

A jak wygląda normalny dzień funkcjonariusza na granicy, pytamy ? – Akurat dzisiaj nie musiałem zbyt szybko wstawać, ale nie jest to regułą – mówi funkcjonariusz. – Rozpocząłem służbę o 7:30, wykonując zadanie jako obserwator POT na miejscu, w placówce. Później już była służba na granicy. Od kilku dni utrzymuje się dodatnia temperatura, ale po wcześniejszych obfitych opadach śniegu, na granicy jest mokro i błotnisto. Zresztą widzi Pan – chorąży Prokop pokazuje pas orny, na którym widać kałuże. – Dzisiaj patrolowałem granicę pojazdem ATV czyli quadem, który bardzo dobrze sprawdza się w takich warunkach. Sprawdziłem pas orny, śladów przekroczenia granicy wbrew przepisom nie ujawniłem, ogólnie był spokój na granicy. Oczywiście zdarzają się i takie służby, ze trzeba szybko podjąć działania, gdy dojdzie do nielegalnego przekroczenia granicy. Wtedy czas reakcji jest najważniejszy – przekonuje chorąży Prokop.

Po chwili spoglądamy na zegarek. Jest już późno, niedługo służba dobiegnie końca. O której dzisiaj koniec, pytamy funkcjonariusza ? – O 19:30 mam zameldować się w placówce, zdać broń i sprzęt. Do domu mam niedaleko, gdyż blok, w którym mieszkam z rodziną znajduje się niedaleko placówki, za ogrodzeniem –  mówi  Marcin Prokop. Na koniec jeszcze pytamy co będzie jutro, znowu służba ? Zazwyczaj tak jest, ale akurat jutro, czyli w piątek mam wolne i mogę poświęcić swój czas dla rodziny, żony i trójki dzieci – kończy chor. Marcin Prokop.